Big in Japan
Alphaville, dworzec ZOO i Nibylandia. Treść piosenki zrozumiałem dużo później, niż ją pokochałem.
- muzyka
- Japonia
Uwielbiam Alphaville. To chyba jeszcze Beksa puszczał pierwsze kawałki — „Forever Young”. Ale był też „Big in Japan”.
Treść zrozumiałem dużo później, kiedy samemu bliżej mi było do dzieci z dworca ZOO niż do Japonii.
Zmień miejsce, znajdź Nibylandię, a wszystko się odwróci. Los dał już dobre karty, wystarczy znaleźć Nibylandię.
Nie ma dworca ZOO. Jest — być może — Big in Japan naprawdę.
„Pay, then I’ll sleep by your side” — zapłać, a wtedy będę spać obok ciebie.
„Things are easy when you’re big in Japan” — wszystko jest łatwe, kiedy jesteś wielki w Japonii.
Dwa wersy. Dwa światy. W jednym bliskość ma swoją cenę. W drugim wszystko wydaje się możliwe.
Kiedy słuchasz tej piosenki bez znajomości kontekstu, słyszysz euforię. Kiedy poznasz jej historię, możesz usłyszeć w tej samej melodii rozpacz.
I chyba właśnie to najbardziej mnie w niej fascynuje. Że można przez lata nucić piosenkę o ucieczce, nie wiedząc nawet, przed czym jej bohaterowie próbują uciec.
Czasami najbardziej taneczna muzyka opowiada najsmutniejsze historie.