Autostop do Tokio
Standby zadziałał. Baśka na stołku, ja jak sardynka w puszce — i kapitan, który wyszedł z kokpitu zobaczyć, kogo wiezie. Pisane na 10 000 metrów.
- lot
- standby

W chmurach. Nie było prosto.
Baśka, jesteś wielka.
Baśka leci na stołku, ja jak sardynka w puszce. Wygląda to jak autostop do Tokio.
Kapitan wyszedł z kokpitu, żeby zobaczyć, kogo wiezie na autostopie. Pogadaliśmy. Chyba historia 59-latka, który chce zobaczyć Palau, go urzekła.
Zapomniałem zabrać Leiki. Została na stole. Przypomniałem sobie, kiedy wsiadałem do taksówki. Ale przesąd mówi: nie wracaj z rozpoczętej drogi, a jak wrócę, to na pewno miejsca w samolocie nie będzie. Leica poległa w ofierze sukcesu. Zostały dron i iPhone. Może kupię jakieś Lomo?
Piszę to na 10 000 metrów, nad Rumunią: 894 km/h, 10 057 metrów. Lecimy.